sobota, 11 kwietnia 2015

Chicago cz.1

Na koniec mojego pobytu w Stanach czekała mnie wspaniała wycieczka do Chicago.
Asia, którą serdecznie z całego serduszka pozdrawiam, zaprosiła mnie do siebie, powiedziała, że nie wypuści mnie ze Stanów dopóki nie zobaczę Chicago i miała rację bo pokochałam je od pierwszego dnia, myślę, że po obejrzeniu zdjęć każdy znajdzie tutaj coś dla siebie!

piętrowe wagony w pociągu

wypożyczyłyśmy sobie rowery ;-)


Chicago's Skyline (horyzont Chicago)


Navy Pier

Restauracja z filmu Forrest Gump


piątek, 10 kwietnia 2015

Ostatnie dni w VA

To czego się można nauczyć podczas roku au pair to to, żeby wykorzystywać wszystkie okazje, bo następne mogą nigdy nie nadejść. 
Mimo tego z takim zdjęciem, jak poniżej długo czekałam, ale udało się w końcu zrobić dzięki Karolinie ;-)
Jest jeszcze kilka takich rzeczy, których nie zrobiłam z powodu odkładania na dalszy termin. 
Trzeba sobie wbić do tej głowy, że na prawdę wszystko może się skończyć choćby jutro, choćby dziś, dlatego trzeba korzystać z życia.. mądrze.. ale korzystać ;-)



Virginia is for lovers <3

moja mama napisała list z podziękowaniami do Katherine

Ostatni wieczór z Asią i Karoliną, po prawej Nimer

na lotnisku Dulles, tuż przed wylotem do Chicago, IL :D
(both) excited and exhausted :P


środa, 8 kwietnia 2015

(prawie) Cherry Blossom

Miałam bardzo wielką nadzieję na rozkwit czereśni przed moim wylotem do Chicago ale niestety się nie udało. W tamtym roku na Cherry Blossom Fest. jeszcze nie miałam mojego aparatu, a w tym musiałam wyjechać zanim DC stało się pięknie różowe. No cóż.. trzeba będzie kiedyś jeszcze wrócić ;-)

Jefferson Memorial

za to magnolie nie zawiodły



a w tle autobus wycieczkowy BigBus Washington DC hop-on hop-of


tutaj widoczne są małe pączki na drzewie czereśni





Jefferson Memorial - one more time

wtorek, 7 kwietnia 2015

Najtrudniejsze z pożegnań

Tego roku na swej drodze poznałam wielu ludzi, niektórych polubiłam bardziej, innych mniej, jeszcze innych w ogóle, niektórych pokochałam całym sercem...
Moich przyjaciół: Asię, sąsiadów i host family, których w sumie nie traktuję jako przyjaciół tylko właśnie jak rodzinę. 
Kocham te dzieciaki.. Quinnie.. kochany, malutki, przesłodki, ale także uparty, lubiący Paw Patrol i Ninja Turtles, uroczy, że do serca przyłóż.
Brenna.. ekscytująca się wszystkim, impulsywna, szczera, kochana, uwielbiająca slodycze i księżniczki Disneya, uczuciowa i zabawna.
Reagan.. bardzo uczuciowa, wrażliwa, słodka, bardzo przypominająca mamę, czasem wstydliwa, zabawna, kochana, uwielbiająca Minecraft(w sumie B i Q też) i High School Musical 1,2,3.
Kocham je. Przykro niesamowicie było mi je opuszczać.
Katherine, wraz z sąsiadami, urządziła mi imprezę pożegnalną. Była wspaniała!
Przybyli wszyscy bliscy mi sąsiedzi. Był przepyszny tort z Giant z napisem "We'll miss you Justyna".
Przyjęcie było zaplanowane na porę okolo 7pm, więc zaraz po powrocie Katherine. Poszłam szybko na górę się uczesać i zeszłam na dół, a dzieci kiedy mnie zobaczyły spytały "are you gonna wear this" spytałam "should I dress up?" a one "yes! you should wear a dress", więc zgodnie z zaleceniem poszłam włożyć sukienkę i dołożyłam też troszkę makijażu haha.
Kiedy już wszyscy się zebraliśmy w jadalni, chciałam powiedzieć kilka słów w podziękowaniu... popatrzyłam na wszystkich, na przyjacół, Katherine, Gigi, dzieciaki, na tort i słowa uwięzły mi w gardle, nie mogłam wydusić z siebie nic więcej, łzy popłynęły po policzkach.
Wyjeżdząjąc nie sądziłam, że aż tak bardzo się z nimi zżyję.
Ale to tylko dlatego, że są tak wspaniali <3

od lewej: ja, Ana, Reagan, Caroline, Olette, Audun, Oda, Brenna, Qunnie

dostałam mnóstwo cudownych prezentów


szkatułka na biżuterię od Katherine i dzieci  z czterema serduszkami na wieku, w trzech z nich wygrawerowane są imiona dzieci, a w czwartym "to Justyna with love", wspaniała pamiątka.

czapka z daszkiem z napisem Virginia i wielorybkiem (VA beach)

kawałek tortu

Asia i Karolina

od lewej: Gigi, Katherine, Kristin, Fin, ja, Leslie i Rob

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

niedziela, 5 kwietnia 2015

Hooters^^

Hooters to knajpa, do której chodzą głównie faceci. A jest tak dlatego, że specjalnością restauracji są pyszne skrzydełka, które podają piękne kobiety :D haha
Generalnie w Stanach wszyscy kojarzą to miejsce, kobiety się lekko podśmiewają a mężczyźni uśmiechają z lekkim rozmarzeniem w oczach :p
Wybrałyśmy się tam z Asią i Poy, żeby spróbować dobrych skrzydełek i tak "przy okazji" zobaczyć na własne oczy jak tam jest ;-)








Mistrz drugiego planu :p